Wzorzec wpisany do rejestru FCI pod liczbą 251 a
Z radością stwierdzam, że wszyscy kynolodzy w kraju, a także liczni za granicą, którzy sią spotkali z polskim owczarkiem nizin-jiym zgodnie stwierdzają, że jest on zdecydowanie polską rasą.
„Cudze chwalicie, swego nie znacie” — przysłowie to może mieć swe zastosowanie także w kynologii. Wiele egzotycznych ras zostało wprowadzonych do polskich domów nie zawsze zgodnie z hasłem „właściwy pies na właściwym miejscu”. W okresie międzywojennym Towarzystwo Miłośników Psa Służbowego zainteresowało się psami występującymi dość licznie w niektórych okręgach wiejskich. Pełniły one rolę stróżów obejścia i pomocników pasterzy przy wypasie owiec lub bydła. Psy te, średniego lub nieco niżej średniego wzrostu, odznaczały się niezwykłą pojętnością i inteligencją. Zaczęły pojawiać się na wystawach psów, organizowanych przez Polski Związek Hodowców Psów Rasowych, a także sporadycznie na wystawach rolniczych wśród zwierząt gospodarskich. Pojawiły się też, choć jeszcze nielicznie, w miastach jako psy pokojowe.
Skromne te początki zostały całkowicie zniszczone przez wojnę. Zniszczone zostały też wszelkie ślady działalności kynologów zmierzających do ustalenia rasy i udokumentowania jej hodowli. Przetrwał jednak pies jako pierwotny towarzysz rolnika, któremu służył od wieków.
To, że polski owczarek nizinny przyszedł z podwórza wiejskiego na ringi wystawowe i w końcu został wpisany do rejestru FCI jako uznana rasa, jest zasługą Oddziału Bydgoskiego Związku Kynologicznego pod ówczesnym kierownictwem prezesa Urbla i p. Marii Dubrowinowej. Nim jednak do tego doszło, upłynęło 15 lat selekcji dość różnorodnego pogłowia doprowadzanego na pierwsze przeglądy i wystawy, z którego otrzymano elitarną grupę psów. Początkowo nie bardzo zdawaliśmy sobie sprawę, w jakim kierunku należało ulepszać pierwotny typ. Jak często w życiu bywa, o dalszych losach hodowli zadecydował zbieg okoliczności. Po pierwsze — teoretyczne zainteresowanie sędziów i aktywistów kynologicznych znalazło swego realizatora w osobie dr Danuty Hryniewicz, która z całą energią poświęciła się trudnemu zadaniu, wówczas jeszcze niedocenianemu, a więc i niewdzięcznemu, wytworzenia z tzw. kundla wiejskiego wyrównanej rasy. Drugą sprzyjającą okolicznością było to, że w jej hodowli znalazł się niezapomniany „Smok z Kordegardy” — pies o idealnej budowie ciała, jednoczący w sobie wszystkie pożądane cechy wzorca, wówczas jeszcze nie ustalonego, lecz raczej tylko w dyskusjach zarysowanego. Pies ten stał się przeto modelem, wzorem dla hodowców i miłośników tej rasy. Dalszym szczęśliwym zbiegiem okoliczności było, iż Smok stanowił ideał nie tylko pod względem pokroju, ale i cech psychicznych, jakich można sobie życzyć u psa towarzysza. I wreszcie, co najważniejsze, okazało się, że był on nie tylko idealny w fenotypie, lecz i w genotypie, wiernie bowiem przekazywał swe cechy potomstwu. Dlatego ryzykowny eksperyment prowadzenia hodowli wsobnej, a nawet kazirodczej przez krycie nim jego własnych córek lub łączenie w hodowli par, w których Smok powtarzał się jako ojciec, względnie dziadek, przyczynił się do bardzo szybkiego wyrównania, typu rasowego. Wynikiem tych zabiegów hodowlanych było wysłanie 9 polskich owczarków nizinnych na światową wystawę psów w Brnie w 1965 r., gdzie uzyskały one 9 ocen doskonałych oraz 2 CACIB i 2 rezerwowe CACIB, a więc maksimum tego, co można była uzyskać. Również na wystawie światowej w 1971 r. w Budapeszcie, wysłana na koszt związku reprezentacyjna grupa owczarków nizinnych wzbudziła zainteresowanie zwiedzających i sędziów. Poza krajem rasa ta hodowana jest w RFN, NRD, Holandii i Belgii; pojedyncze egzemplarze znalazły miłośników na Węgrzech, w Szwajcarii i we Włoszech. Tak więc owczarek nasz, na razie wysunąwszy ambasadorów swej rasy, ruszył na podbój świata kynofilskiego. Początkowo przyjęto, iż polski owczarek nizinny może występować w 3-ch odmianach różniących się wzrostem: duży, średni i mały. W praktyce jednak poświęcono w hodowli całą uwagę i wysiłek owczarkowi średniemu. Było to zresztą słuszne, gdyż typ duży. nawiasem mówiąc bardzo rzadko spotykany, niezbyt harmonizowałby z ograniczoną powierzchnią naszych mieszkań i nie byłby wygodnym ,,psem-turystą” towarzyszącym swemu panu w samochodzie. Ponadto typ duży właściwie niewiele odbiegał od staroangiel-skiego bobtaila, a zatem hodowla psa podobnego typu nie miałaby sensu. Natomiast owczarek mały był za drobny, by pretendować do miana psa użytkowego. Poza tym okazy tego typu spotykane na pokazach budziły wątpliwości, czy nie są spokrewnione z maltańczykami. Dlatego więc skoncentrowano się na hodowli typu średniego.
Polskiego owczarka nizinnego należy polecać i popularyzować wśród tych miłośników, którzy nie mają warunków na trzymanie dużego psa obrończego, a którzy chcieliby w domu swym mieć pożytecznego i miłego psa stróża oraz towarzysza spacerów, wycieczek itp. Jest to pies układny, czujny, a przy tym nie hałaśliwy, o niewygasłym instynkcie sfory. Jest on oddany swemu panu, lecz z natury raczej nieufny do obcych. Poza regularnym czesaniem nie wymaga on szczególnych zabiegów pielęgnacyjnych. Jego wy-czesane włosy powinny być zbierane, gdyż nadają się doskonale do przędzenia. Można z nich zrobić np. rękawiczki narciarskie czy nawet sweter sportowy. Jako pies, który przez pokolenia znajdował się w prymitywnych warunkach, doskonale wykorzystuje pokarm, jest niewybredny i raczej odporny na różne choroby. Wymaga jednak dość dużego ruchu, bo bez niego nadmiernie tyje, a przecież „otyli żyją krócej”.
Wrażenie ogólne. Pies średniej wielkości, krępy, silny, muskularny, o długim gęstym włosie. Jest odporny na nie sprzyjające warunki zewnętrzne. Posiada żywe usposobienie, jest opanowany, czujny, bystry, pojętny, spostrzegawczy, obdarzony doskonałą pamięcią. Daje się łatwo układać, pracuje jako pies pasterski i stróż obejścia. Przeniesiony w warunki miejskie jest bardzo dobrym psem towarzyszem. Włos odpowiednio pielęgnowany sprawia, że pies ma wygląd efektowny i budzi zainteresowanie.
Głowa. Proporcjonalna, średniej wielkości, nie za ciężka, z silnym zarostem czoła, policzków i brody, wskutek czego wydaje się większa niż w rzeczywistości. Stosunek części pyskowej do mózgowej 1 : 1 (czasem pysk nieco krótszy). Mózgowioczaszka w miarę szeroka, lekko wysklepiona. Bruzda czołowa i guz potyliczny wyczuwalne. Stop1 wyraźnie zaznaczony. Grzbiet pyska prosty. Nos duży, tępo ścięty, o szerokich nozdrzach, barwy tak ciemnej, jak tylko to jest możliwe przy danym umaszczeniu. Z ąb y mocne, szczęka i żuchwa silne, zgryz nożycowy lub kleszczowy. Wargi przylegające, o krawędziach w kolorze nosa. Oczy średniej wielkości, o żywym przenikliwym spojrzeniu, owalne, nie wypukłe, w kolorze orzechowym. Obramowanie oka ciemne. Uszy średniej wielkości, sercowate, u nasady szerokie, osadzone umiarkowanie wysoko, zwisające, przednią krawędzią przylegające do policzka, ruchliwe.
Szyja. Silna, muskularna, średniej długości, bez podgardla, noszona raczej poziomo.
Tułów. Sylwetka raczej prostokątna, kłąb wyraźnie zaznaczony. Klatka piersiowa głęboka, umiarkowanej szerokości żebra dobrze wysklepione, nie płaskie i nie beczkowate. Grzbiet równy, silnie umięśniony, lędźwie szerokie, dobrze związane. Zad krótki, lekko ścięty. Brzuch nieco podciągnięty.
Ogon. Krótki; szczątkowy od urodzenia lub bardzo krótko cięty.
Kończyny przednie. Widziane z boku i z przodu — proste. Mocny kościec zapewnia pewną i zrównoważoną postawę. Łopatka szeroka, średniej długości, skośna, dobrze związana, silnie umięśniona. Sródręcze lekko skośne w stosunku do przedramienia. Łapa owalna, palce zwarte, lekko wysklepione, piętki twarde, pazury krótkie, możliwie ciemne.
Kończyny tylne. Dobrze ukątowane; widziane z tyłu — prostopadłe do poziomu. Uda szerokie, dobrze umięśnione. Staw skokowy dobrze zaznaczony.